Opowiadania erotyczne

Prawdziwa Kurtyzana… Dojrzała, bardzo namiętna i otwarta.

Od ostatniego spotkania z Wiktorią minęły dokładnie trzy miesiące i sześć dni. Tamta noc była pełna czułości i bliskości, ale z czasem we mnie zaczęło narastać coś zupełnie innego. Coraz częściej łapałem się na myślach o dojrzałej, pewnej siebie kobiecie, która ma doświadczenie, klasę i jednocześnie potrafi być totalnie bezwstydna. Chciałem poczuć różnicę wieku, chciałem się poczuć jak młodszy facet przy prawdziwej kobiecie.

W piątek po południu, siedząc w domu, podjąłem decyzję. Otworzyłem laptopa i tym razem celowałem konkretnie we Wrocław. Przeglądałem ogłoszenia przez ponad godzinę. Odrzuciłem kilkanaście profilów – za młode, za sztuczne, za bardzo „porno”. Aż w końcu trafiłem na nią.

Aleksandra, 41 lat.

Już pierwsze zdjęcie mnie uderzyło. Wysoka, elegancka blondynka z długimi, prostymi włosami w kolorze ciepłego miodu. Na jednym zdjęciu była w białej koszuli i okularach, na drugim w czarnej, obcisłej sukience, która podkreślała jej pełne piersi i kształtne biodra. Wyglądała jak kobieta sukcesu, która wieczorami lubi zrzucić maskę. W opisie napisała: „Dojrzała, bardzo namiętna i otwarta. Lubię zarówno długie, zmysłowe spotkania, jak i te, w których tracimy kontrolę. Bez pośpiechu i bez udawania.”

Zadzwoniłem.

Odebrała po trzecim sygnale.

– Aleksandra, słucham cię… – Jej głos był niski, aksamitny i bardzo kobiecy.

Przedstawiłem się i od razu przeszliśmy na „ty”. Rozmowa trwała prawie 25 minut. Była niesamowicie bezpośrednia, ale jednocześnie miała klasę. Śmiała się ciepło, zadawała trafne pytania i delikatnie flirtowała. Kiedy powiedziałem, że jadę do niej aż z okolic Poznania, rzuciła zalotnie:

– Oho… to się zapowiada na porządne spotkanie. Lubię chłopaków, którzy się starają. O której chcesz być?

Umówiliśmy się na 21:00 na dwie godziny. Cena była wysoka, ale po tej rozmowie nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby się wycofać.

Wyszedłem z domu o 18:20. Zanim ruszyłem, jeszcze raz wziąłem prysznic, ogoliłem się starannie, użyłem dobrej wody toaletowej i ubrałem czarną koszulę oraz ciemne jeansy. W samochodzie włączyłem specjalną playlistę – dużo sensualnego deep house’u, The Weeknd, Cigarettes After Sex i trochę slower R’n’B. Deszcz padał przez całą drogę.

Przez prawie dwie godziny jazdy myślałem tylko o niej. Fantazjowałem, jak pachnie, jak mówi podczas seksu, jak wygląda, kiedy traci kontrolę. Byłem jednocześnie podniecony i trochę zdenerwowany. W końcu to była 41-letnia kobieta z doświadczeniem. Nie chciałem wyjść na małolata.

Do Wrocławia dotarłem o 20:40. Zaparkowałem niedaleko jej apartamentowca przy placu Grunwaldzkim. Przez dziesięć minut siedziałem jeszcze w aucie, oddychając głęboko. W końcu wziąłem głęboki wdech, chwyciłem butelkę dobrego czerwonego wina i poszedłem.

Otworzyła drzwi i… kurwa, zrobiło mi się sucho w ustach.

Stało przede mną piękne, zadbane, bardzo seksowne 41-letnie wcielenie kobiecości. Długie miodowe włosy, subtelny makijaż, czerwone usta i spojrzenie, które od razu parzyło. Miała na sobie czarny, satynowy szlafrok, który był luźno zawiązany i pięknie kontrastował z jej jasną skórą.

– No proszę… Kuba – uśmiechnęła się ciepło i pocałowała mnie w policzek, muskając lekko ustami. – Wyglądasz jeszcze lepiej niż w głosie. Wejdź.

Mieszkanie było eleganckie, nowoczesne i pachniało drogimi perfumami oraz drzewem sandałowym. Zaprosiła mnie na kanapę w salonie. Otworzyła przyniesione przeze mnie wino i nalała nam po kieliszku. Rozmawialiśmy bardzo długo – prawie godzinę.

Opowiadała o swojej firmie, o tym jak się rozwiodła kilka lat temu i jak odkryła, że lubi kontrolować swoje życie seksualne. Była bardzo otwarta. Mówiła wprost:

– Lubię młodszych facetów, bo mają więcej energii. Ale najbardziej lubię tych, którzy potrafią zarówno całować godzinę, jak i później zerżnąć mnie tak, że nie będę mogła chodzić.

Przy tych słowach uśmiechnęła się drapieżnie i przejechała palcem po krawędzi kieliszka.

W pewnym momencie wstała, podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach. Szlafrok rozsunął się, odsłaniając jej duże, naturalne piersi. Pocałowała mnie głęboko, powoli, zmysłowo. Jej język był gorący i pewny. Całowaliśmy się coraz mocniej. Czułem jak jej cipka robi się coraz bardziej mokra na moich spodniach.

– Chodź – szepnęła mi do ucha ochrypłym głosem.

W sypialni zrzuciła szlafrok. Stała przede mną całkowicie naga. Miała piękne, ciężkie piersi, szerokie biodra i zadbany, delikatnie ogolony wzgórek. Pchnęła mnie na łóżko i powoli mnie rozebrała.

Zaczęła od długiego, mokrego blowjoba. Robiła to rewelacyjnie – powoli, głęboko, z mnóstwem śliny i jęków. Patrzyła mi przy tym w oczy. Kiedy brała mnie prawie całego do gardła, mruczała z zadowolenia.

Potem położyła się na plecach, rozłożyła szeroko nogi i powiedziała niskim, rozkazującym tonem:

– Liż mnie. Chcę twojego języka.

Lizałem ją długo i zachłannie. Była bardzo soczysta, smakowała i pachniała podnieceniem. Dochodziła pierwszy raz po kilkunastu minutach – złapała mnie za włosy, przycisnęła mocno moją twarz do swojej cipki i drżała, wydając z siebie głębokie, gardłowe jęki.

Potem wskoczyła na mnie. Wbiła się na mojego kutasa i zaczęła ujeżdżać – najpierw powoli i namiętnie, a potem coraz mocniej i szybciej. Jej duże piersi podskakiwały mi przed twarzą. Łapałem je, ściskałem, ssałem sutki. W pewnym momencie złapała mnie za gardło i przyspieszyła.

– Mocniej mnie pieprz… – wysyczała.

Przewróciłem ją na czworaka. Złapałem za biodra i wszedłem w nią mocno od tyłu. Rżnąłem ją głęboko i rytmicznie. Kilka razy dałem jej solidne, głośne klapsy w tyłek. Za każdym razem jęczała jeszcze głośniej.

– Jeszcze… mocniej! Ciągnij mnie za włosy!

Złapałem jej długie blond włosy w garść, owinąłem je wokół dłoni i pociągnąłem. Wygięła się w łuk. Pieprzyłem ją wtedy naprawdę ostro – mocno, głęboko, bez litości. Jej cipka robiła głośne, mokre dźwięki. Dochodziła drugi raz – krzyczała, zaciskała się na mnie i trzęsła całym ciałem.

Na koniec uklękła przede mną, patrząc mi prosto w oczy.

– Chcę to na twarz i cycki – powiedziała.

Masowała mnie i ssała żołądź, aż eksplodowałem. Gęste, mocne strumienie spermy poleciały na jej policzki, usta, brodę i duże piersi. Wyglądała cholernie pięknie i perwersyjnie jednocześnie.

Po wszystkim położyliśmy się przytuleni. Głaskała mnie po klatce piersiowej i piersiach, a ja całowałem jej włosy. Rozmawialiśmy jeszcze prawie czterdzieści minut. Była zaskakująco ciepła i szczera. Powiedziała, że dawno nie miała tak dobrego seksu i że naprawdę poczuła chemię.

Gdy wychodziłem, pocałowała mnie mocno przy drzwiach i szepnęła:

– Następnym razem chcę, żebyś został dłużej… i żebyś mnie zerżnął jeszcze ostrzej. Masz do mnie otwarty kredyt.

W drodze powrotnej do domu prawie się nie odzywałem. Tylko uśmiechałem się sam do siebie i odtwarzałem w głowie wszystkie obrazy – jej ciało, jej jęki, jej spojrzenie, kiedy dochodziła.

Aleksandra otworzyła mi zupełnie nowy rozdział.

Dojrzała, piękna, elegancka za dnia… i totalnie bezwstydna dziwka w łóżku.

I już wiedziałem, że niedługo znowu pojadę do Wrocławia.