Pocałowała mnie długo i namiętnie przy drzwiach …
Od spotkania z Magdaleną w Legnicy minęło prawie pięć miesięcy. Tamten idealny tyłek, ciasna cipka i jej wysoka sylwetka wciąż wracały do mnie w najmniej oczekiwanych momentach. Myślałem, że na dłużej wystarczy mi wspomnień, ale lato w końcu dało o sobie znać. Upalne noce, otwarte okna, zapach morza w głowie… i nagle znowu poczułem ten znajomy niepokój w dole brzucha. Tym razem chciałem czegoś nad Bałtykiem. Padło na Gdańsk.
Przeglądałem ogłoszenia przez prawie dwie godziny. Odrzuciłem sporo profilów – za młode, za tanie, za bardzo „masówka”. Aż w końcu znalazłem ją.
Natalia, 32 lata.
Zdjęcia były zrobione w naturalnym świetle, część nawet nad morzem. Wysoka, smukła brunetka z bardzo długimi, prawie czarnymi włosami, które sięgały jej prawie do pasa. Duże, zielone oczy, pełne usta i ciało o atletycznych, ale bardzo kobiecych kształtach. Szczególnie zapadło mi w pamięć zdjęcie, na którym stała bokiem w białej bieliźnie – wąska talia, wypięte biodra i pięknie zarysowany tyłek. W opisie napisała: „Lubię namiętność, długie pocałunki i kiedy facet naprawdę mnie pożera wzrokiem. Jestem naturalna, lubię czuć chemię i nie boję się ostrzejszych chwil.”
Zadzwoniłem późnym popołudniem.
Odebrała głosem ciepłym, trochę chrapliwym, jakby właśnie wstała z drzemki.
– Natalia, słucham…
– Cześć, Nati. Mam na imię Kuba. Dzwonię w sprawie ogłoszenia.
Rozmowa potoczyła się zaskakująco naturalnie. Opowiedziała, że mieszka w Gdańsku od kilku lat, lubi morze i że przyjmuje tylko wtedy, kiedy naprawdę ma ochotę. Kiedy wspomniałem, że jadę specjalnie do niej z głębi kraju, zaśmiała się cicho:
– No proszę… to się nazywa determinacja. Lubię takich. Przyjedź koło 21:00. Wezmę nam dobre wino i zrobimy z tego prawdziwy wieczór, nie tylko szybki numer. Pasuje?
Pasowało bardzo.
Wyruszyłem o 15:30. Trasa była długa – prawie cztery godziny. Pogoda dopisała: słońce, lekkie chmury, a im bliżej Trójmiasta, tym bardziej w powietrzu unosił się zapach soli i wiatru. Puściłem stary, ulubiony playlist – dużo Lany Del Rey, The Neighbourhood i trochę polskiego indie. Przez całą drogę wyobrażałem sobie jej długie włosy rozsypane na poduszce, zielone oczy patrzące na mnie z dołu, kiedy będzie brała mnie do ust, i ten moment, kiedy wejdę w nią pierwszy raz.
Do Gdańska wjechałem chwilę po 19:40. Zostawiłem auto na parkingu przy jednej z ulic Wrzeszcza i poszedłem na krótki spacer nad Motławę, żeby się uspokoić. Kupiłem po drodze butelkę dobrego białego wina i mały bukiet białych róż. O 20:50 stałem już pod jej kamienicą – pięknie odrestaurowaną, z wysokimi oknami i balustradami.
Drzwi otworzyła boso, w krótkiej, lnianej koszuli w kolorze ecru, która ledwo zasłaniała jej uda. Włosy miała rozpuszczone, lekko pofalowane od wilgoci. Zielone oczy uśmiechnęły się od razu.
– Kuba… – powiedziała cicho i od razu pocałowała mnie w policzek, przytrzymując dłoń na moim ramieniu. – Pachniesz dobrze. Wejdź.
Mieszkanie było jasne, przestronne, z wielkimi oknami wychodzącymi na zieleń. Pachniało kawą, wanilią i czymś jeszcze – jakby skórą i morzem jednocześnie. Usiedliśmy na szerokiej kanapie. Natalia otworzyła wino, nalała nam obu i usiadła naprzeciwko mnie, podciągając nogi pod siebie. Koszula uniosła się wtedy wystarczająco wysoko, żebym zobaczył, że pod spodem ma tylko małe, koronkowe majtki w kolorze kremowym.
Rozmawialiśmy prawie godzinę i dwadzieścia minut. O Gdańsku, o tym jak lubi wieczory kiedy pada deszcz i słychać fale, o mojej pracy, o tym dlaczego przyjechałem właśnie do niej. Była bardzo obecna – słuchała, patrzyła mi w oczy, czasem lekko się uśmiechała kącikiem ust. W pewnym momencie położyła stopę na moim udzie i zaczęła powoli przesuwać palcami wyżej.
– Wiesz… od momentu jak otworzyłam drzwi, mam ochotę cię pocałować porządnie – powiedziała nagle niskim głosem.
Nie musiała dwa razy powtarzać. Przysunąłem się i pocałowałem ją. Najpierw wolno, badając, potem coraz głębiej. Jej usta były miękkie i smakowały winem. Język wsunął się do moich ust pewnie, zmysłowo. Objęła mnie za kark, a ja wsunąłem dłoń pod jej koszulę, głaszcząc gorącą skórę pleców i bioder. Po chwili już leżeliśmy na kanapie, a ja całowałem jej szyję, obojczyki, schodząc coraz niżej.
– Chodź do sypialni – szepnęła, wstając i ciągnąc mnie za rękę.
Pokój był urządzony minimalistycznie – duże łóżko z jasną pościelą, firanki poruszane wiatrem z uchylonego okna i lustro naprzeciwko. Natalia stanęła przede mną i powoli rozpięła koszulę. Spadła na podłogę. Była naga oprócz tych małych majtek. Piersi miała średnie, zgrabne, z ciemnoróżowymi sutkami, które już stwardniały. Brzuch płaski, biodra wyraźne, a kiedy odwróciła się bokiem – ten tyłek był jeszcze piękniejszy niż na zdjęciach. Jędrny, okrągły, z delikatnym zagłębieniem w dolnej części.
Pchnęła mnie na łóżko i usiadła na mnie okrakiem. Całowaliśmy się długo, mokro, z coraz większym pośpiechem. Jej dłonie wędrowały po mojej klatce, po brzuchu, aż w końcu rozpięła mi spodnie i wyjęła kutasa. Był już twardy jak kamień.
– Jaki ładny… – mruknęła i zsunęła się niżej.
Wzięła go do ust powoli, najpierw tylko czubek, liżąc dookoła, a potem coraz głębiej. Robiła to z prawdziwą przyjemnością – mokro, głośno, z odgłosami ssania. Jej długie czarne włosy spływały mi na uda. Kiedy wzięła prawie całego, zakrztusiła się lekko, ale nie wycofała. Ślina spływała jej po brodzie. Patrzyła mi w oczy przez cały czas. Po kilku minutach musiałem ją delikatnie odciągnąć.
– Za szybko dojdę – wysapałem.
Uśmiechnęła się i położyła się na plecach, zrzucając majtki. Jej cipka była pięknie wygolona, różowa, już błyszcząca od wilgoci. Rozłożyła nogi szeroko.
– Liż mnie. Chcę poczuć twój język zanim wejdzie we mnie ten piękny chuj.
Lizałem ją wolno na początku – długie pociągnięcia od dołu do góry, ssanie łechtaczki, delikatne okrążanie. Potem mocniej. Wsadziłem dwa palce i znalazłem punkt, przy którym jej biodra zaczęły się unosić. Dochodziła głośno, z drżeniem ud i dłońmi zaciśniętymi na moich włosach. Jej soki spływały mi po brodzie.
Nie dawała mi chwili wytchnienia. Pociągnęła mnie wyżej, objęła nogami i sama naprowadziła mojego kutasa na swoją szparkę.
– Wejdź… powoli. Chcę czuć każdy centymetr.
Wchodziłem centymetr po centymetrze. Była ciasna, gorąca i bardzo mokra. Kiedy dobiłem do końca, oboje westchnęliśmy jednocześnie. Zaczęliśmy się ruszać – najpierw długimi, głębokimi pchnięciami. Patrzyłem jej w zielone oczy, jak się zamglają. Jej piersi kołysały się w rytm. Przyspieszyłem. Klaskało mokro. Natalia jęczała coraz głośniej, wbijając paznokcie w moje plecy.
– Mocniej… kurwa, mocniej mnie pieprz…
Przewróciłem ją na brzuch, uniosłem biodra i wszedłem od tyłu. Widok jej długich czarnych włosów rozsypanych na plecach, wygiętej talii i tego idealnego tyłka, w który wbijałem się po same jaja, był hipnotyzujący. Złapałem ją za biodra i zacząłem rżnąć solidnie. Kilka mocnych klapsów sprawiło, że jej pośladki zaróżowiły się. Potem owinąłem jej włosy wokół dłoni i pociągnąłem do tyłu. Wygięła się pięknie, krzycząc z rozkoszy.
– Tak! Właśnie tak… rżnij mnie jak swoją dziwkę…
Pieprzyłem ją ostro, głęboko, aż łóżko skrzypiało. Jej cipka zaciskała się rytmicznie – dochodziła drugi raz, długo, z drżeniem całego ciała i głośnym, przeciągłym jękiem. Nie zatrzymałem się. Kontynuowałem aż poczułem, że sam jestem na skraju.
– Na twarz i cycki – wysapała, odwracając się szybko i klękając przede mną.
Kilka głębokich pchnięć w usta i już nie wytrzymałem. Wyjąłem i strzeliłem gęstymi, długimi strumieniami na jej policzki, usta, brodę i piersi. Natalia otworzyła usta i złapała część na język, uśmiechając się przy tym zadowolona. Resztę rozsmarowała sobie po skórze palcami.
Potem długo leżeliśmy przytuleni pod lekkim kocem. Okno było uchylone – słychać było odległy szum miasta i zapach wieczornego powietrza. Głaskałem jej długie włosy, a ona rysowała kółka na mojej klatce piersiowej. Rozmawialiśmy cicho o wszystkim i o niczym. O tym, jak bardzo potrzebowała właśnie takiego spotkania. O tym, że czuła się ze mną bezpiecznie i jednocześnie bardzo pożądana.
– Wracaj kiedy będziesz chciał – szepnęła mi do ucha, kiedy się ubierałem. – Następnym razem zabiorę cię nawet na krótki spacer nad morze przed… no wiesz.
Pocałowała mnie długo i namiętnie przy drzwiach.
W drodze powrotnej, już na autostradzie, miałem włączone tylko ciche radio. Uśmiechałem się w ciemność. Gdańsk, długie czarne włosy, zielone oczy i ta namiętność…
Natalia zapisała się we mnie mocno. I wiedziałem, że Bałtyk zobaczę znowu szybciej, niż planowałem.


