-
Magda…”Lubię długie, namiętne spotkania. Mam bardzo ciasną cipkę i uwielbiam czuć jak jest porządnie rozciągana”
Od wizyty u Aleksandry we Wrocławiu minęły prawie cztery miesiące. Tamto spotkanie wciąż wracało do mnie falami – zwłaszcza jej długie blond włosy owinięte wokół mojej dłoni i ten moment, kiedy ciągnąłem ją mocno, a ona dochodziła z krzykiem. Myślałem, że na jakiś czas wystarczy mi wspomnień. Ale organizm ma swoje prawa. Pod koniec lutego poczułem znowu to znajome, coraz silniejsze napięcie. Tym razem chciałem czegoś bliżej, ale nie za blisko. Wybrałem Legnicę. Przez dobre dwie godziny przeglądałem ogłoszenia na portalu. Większość mnie nie ruszała. Aż w końcu trafiłem na jej profil. Magdalena, 29 lat. Zdjęcia były zrobione z klasą, ale jednocześnie bardzo kusząco. Wysoka brunetka – według opisu 178…
-
Prawdziwa Kurtyzana… Dojrzała, bardzo namiętna i otwarta.
Od ostatniego spotkania z Wiktorią minęły dokładnie trzy miesiące i sześć dni. Tamta noc była pełna czułości i bliskości, ale z czasem we mnie zaczęło narastać coś zupełnie innego. Coraz częściej łapałem się na myślach o dojrzałej, pewnej siebie kobiecie, która ma doświadczenie, klasę i jednocześnie potrafi być totalnie bezwstydna. Chciałem poczuć różnicę wieku, chciałem się poczuć jak młodszy facet przy prawdziwej kobiecie. W piątek po południu, siedząc w domu, podjąłem decyzję. Otworzyłem laptopa i tym razem celowałem konkretnie we Wrocław. Przeglądałem ogłoszenia przez ponad godzinę. Odrzuciłem kilkanaście profilów – za młode, za sztuczne, za bardzo „porno”. Aż w końcu trafiłem na nią. Aleksandra, 41 lat. Już pierwsze zdjęcie mnie…
-
Wiktoria 26 lat, to była prawdziwa… kasztanka ;)
Minęło już prawie dziewięć miesięcy od spotkania z Julią. Czasami jeszcze wracałem do tamtego popołudnia myślami – zwłaszcza gdy leżałem w łóżku i nie mogłem zasnąć. Pamiętam jej uśmiech, ten moment, kiedy doszła i cała się trzęsła. Myślałem, że trudno będzie mi przeżyć coś równie mocnego. Ale życie lubi zaskakiwać. Ostatnie tygodnie były ciężkie. Dużo pracy, mało snu, zero rozrywki. W piątek wieczorem siedziałem w kuchni z piwem w ręku i czułem, że po prostu muszę coś zrobić dla siebie. Otworzyłem laptopa, wszedłem na dobrze znany portal i zacząłem przeglądać oferty. Większość zdjęć była taka sama – sztuczne pozy, przesadny makijaż, puste spojrzenia. Aż nagle zatrzymałem się na jej profilu.…







