-
Wyruchałem czterdziestoletnią blondynkę w pociągu do Gdańska
Pociąg do Gdańska ruszył punktualnie. Wrocław został z tyłu, a ja wsunąłem się do przedziału pierwszej klasy z torbą na ramię i uczuciem, że wreszcie będę miał spokój. Drzwi odsunęły się z cichym szczękiem i okazało się, że nie będę sam. Ona już siedziała przy oknie. Blondynka, około czterdziestki, włosy upięte w niski koczek, z którego wystawały delikatne pasma. Elegancki beżowy żakiet, biała bluzka rozpięta o jeden guzik za daleko, dopasowana spódnica do kolan i nogi skrzyżowane w sposób, który od razu przyciągał wzrok. Na stoliku obok niej stała butelka wody i otwarty tablet. Gdy wszedłem, uniosła wzrok i uśmiechnęła się lekko, pewnie, bez ani krzty zaskoczenia. — Wygląda na…


